Dzielnicowy z pasją

Ukształtowana wyzwaniami

W pierwszym kontakcie z pozoru skryta i skromna, przy bliższym poznaniu otwarta na drugą osobę, stanowcza i skuteczna. Oddana służbie i ludziom, dla których wykonuje obowiązki dzielnicowego. Poznajcie młodszego aspiranta Martę Szulc – dzielnicowego rejonu służbowego nr 7 w gminie Wągrowiec.

Rozmawiamy o osiąganiu rzeczy trudnych, dla wielu niemożliwych, sprawdzeniu siebie, swoich możliwości, ale także o odkrywaniu i przełamywaniu własnych słabości.

Wejście na szczyt Kilimandżaro, nocowanie pod namiotem na Syberii na pograniczu Mongolii i Chin, czy przemierzenie 600 km wzdłuż wschodniej granicy Polski na rowerze, to tylko niektóre wyzwania jakich podjęła się policjantka.

PASJA DO SPORTÓW WALKI

Prywatnie Marta to 33 letnia kobieta z pasją do aktywnego spędzania czasu. Już jako 20-latka zainteresowała się sportami walki. Jak mówi:

- Koleżanka ze studiów zaraziła mnie pasją do sztuk walki, a konkretnie do kick boxingu, który trenowałam przez ponad 10 lat w klubie Czerwony Smok sekcja Wągrowiec. Treningi rozpoczęłam jeszcze przed pracą w Policji. Na pewno nauczyły mnie pokory i wytrwałości oraz dodały pewności siebie. Obecnie trenuję crossfit w tym samym klubie, ale zamiłowanie do sportów walki jest nadal.

WYBRANIE DROGI

Trenowanie sportów walki to jeden ze sposobów jaki znalazła na siebie pochodząca z Rogoźna kobieta. Przyznaje przy tym, że pomogło jej to podjąć kolejną ważną w życiu decyzję, o związaniu swojego życia zawodowego z policyjnym mundurem. Po rozpoczęciu służby w Policji w sierpniu 2013 roku początkowe 3 lata, spędziła w Ogniwie Patrolowo Interwencyjnym. Już wtedy była aktywna w działaniu na rzecz bezpieczeństwa młodych kobiet z powiatu. W marcu 2015 roku, jako że posiadała doświadczenie w sportach walki – na macie zdobyła m.in. tytuł Młodzieżowego Mistrza Polski w kickboxingu , aktywnie wsparła zajęcia dla młodzieży z I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Wlkp. z radzenia sobie w sytuacjach zagrożenia i ćwiczenia technik samoobrony. Jej zaangażowanie zostało dostrzeżone i w maju tego samego roku została kandydatką do tytułu Super Gliny w plebiscycie Głosu Wielkopolskiego.

TRUDY SŁUŻBY

Pierwszego stycznia 2016 roku została dzielnicową Rewiru Dzielnicowych Komendy Powiatowej Policji w Wągrowcu. Wypełniając tą funkcję zmierzyła się z wieloma trudnościami, z którymi mierzą się policjanci na tych stanowiskach. Szczególnie w pamięci pozostają takie, gdzie krzywdą dotknięte są małe dzieci. Policjantka przy tym wspomina, jak współuczestniczyła w sprawie prowadzonej w Wągrowcu.

- Tam dzieci były bardzo zaniedbane. Rodzina przyszła z Gniezna, mieli piątkę dzieci. Dwójka z nich już wcześniej została im odebrana. W Wągrowcu w mieszkaniu, w którym zamieszkali z pozostałą trójką maleńkich dzieci – jedno jeszcze w pieluchach chodziło - było zimno, nie było prądu i brakowało bieżącej wody. Pielucha była cięższa od tego dziecka, nie było ono przewinięte. Dzieci, które już chodziły po domu, aby się czymś najeść, potrafiły szukać jedzenia w śmietniku. Sytuacja była tragiczna. Dzieci w konsekwencji zostały zabrane niewydolnym wychowawczo rodzicom do pieczy zastępczej. W służbie dzielnicowego zmagamy się z wieloma problemami, wśród ludzi którzy doznają krzywd, wśród sprawców i doświadczających przemocy, jednak najbardziej w pamięci pozostają te z udziałem dzieci.

HARTOWANIE PRZEZ PASJE

Trudy służby w mundurze policjantka łączy z pasją do podróży po świecie, którą również zaraziła się od koleżanki ze studiów. Wspólnie z znajomymi stworzyły team, podobnych sobie osób podzielających zainteresowanie podróżami.

- Podróże zawsze były moim marzeniem. Pierwszą daleką podróż odbyłam w lipcu 2017 roku do Rosji, do dalekiej Syberii, gdzie przez ponad dwa tygodnie żyliśmy w zgodzie z naturą. W pierwszym etapie bezkresy Syberii przemierzaliśmy konno po górach Ałtaju, gdzie m.in. spaliśmy pod namiotami, kąpaliśmy się w lodowatych strumieniach, jedliśmy zupy gotowane na ognisku na wodzie z rzeki (czystej rzeki) :) Kolejnym etapem wyprawy był rafting, pływaliśmy kilkuosobowymi pontonami po rwących rzekach Syberii, gdzie również byliśmy skazani na siebie oraz na naturę, która czasami płatała nam figle.

POKONYWANIE WŁASNYCH SŁABOŚCI

- W 2018 roku w sierpniu weszłam na szczyt Kilimandżaro kosztowało mnie to bardzo wiele wysiłku fizycznego jak i psychicznego. Wiem już, co to znaczy choroba wysokościowa i nie jest to nic przyjemnego… Następnie kilka dni wśród dzikich zwierząt na safari, obserwowanie ich z bliska na pewno robi duże wrażenie, a tym bardziej spanie pod namiotem mając świadomość, że w pobliżu znajdują się niebezpieczne zwierzęta. Na sam koniec wypoczynek na Zanzibarze – zasłużony relaks po wielu emocjach związanych z wejściem na Dach Afryki oraz safari.

NIE TYLKO ZAGRANICA

- Oczywiście nie mogłam zapomnieć o naszej pięknej Polsce. W sześć dni przejechaliśmy rowerem ponad 600 km szlakiem Green Velo, przemierzając wschodnią granicę Polski od Lublina, przez Zamość do Białegostoku. Ponadto co roku uczestniczę w kilkudniowych spływach kajakowych.

BALANS

Policjantka podkreśla, że ważna jest równowaga. Po wyczerpujących fizycznie ekstremalnych wyzwaniach potrzebny jest też czas na wypoczynek. Wspomina o wyjazdach do kurortów wypoczynkowych do Egiptu, czy Turcji, ale jak mówi taka forma wypoczynku raczej nie jest dla niej.

-Podczas wyjazdów, podróży, zarówno mniejszych jak i tych większych, warunki w jakich przebywamy przez te kilka dni, zdani tylko na siebie, na pewno uczą pokory, wytrwałości, a także udowadniają, że nie ma sytuacji z których nie ma wyjścia. Wyjazdy zawsze obfitują w wiele emocji w związku z pokonywaniem własnych słabości. Nabierane doświadczenie ubogaca człowieka, w myśl starego przysłowia że „podróże kształcą”, to pozwala na pokonywanie wielu trudnych sytuacji z jakimi w służbie musi zmagać się policjant – kończy swoje rozważania dzielnicowa rejonu służbowego nr 7 Rewiru Dzielnicowych w Wągrowcu mł. asp. Marta Szulc.

 

rozmawiał mł. asp. Dominik Zieliński

KWP Poznań
 


 


 

 

Powrót na górę strony